niedziela, 23 marca 2014

Bełkot bezładny, czyli dziewczę ze skrzypcami

Żyję i nawet miałabym o czym pisać, ale literki jakoś się nie sklejają w długie wywody, czytam spontanicznie kupione książki (książkę, jedną), oglądam niewyobrażalne ilości filmów (jak na mnie, w każdym razie), no a teraz wpadłam tylko podzielić się fajnym fragmentem internetu:
...po czym zabieram herbatkę i bułę z serem i dreptam pod kocyk. 
Trzymajcie się jakoś! 

wtorek, 4 lutego 2014

Światło

Robię sobie herbaty z mlekiem, po czym siadam w smudze znikającego światła i czytam o tym, jak Odd szukał w lodzie tęczy. 
Słońce świeciło dziś w sposób przygnębiający. Wiosenny. Zupełnie jak nie na luty. Cienie były zbyt długie i zbyt ciemne,  kontrasty zbyt wyraziste. I choć z każdym kolejnym krokiem po jasnej ulicy czułam, jak wnika we mnie ta jasność, było mi źle, bo za bardzo brakuje mi śniegu, takiego po kolana, lecącego z nieba wielkimi płatami, skrzypiącego pod butami.
Dlatego teraz siedzę i piję herbatę, i czekam, i czytam. 

sobota, 18 stycznia 2014

Obrazki

 Piję herbatę z podzwaniającej wesoło filiżanki w róże, ze złotą obwódką, na specjalne okazje.
Z okazji dzisiaj.
Rozglądam się po mieszkaniu za jakąś książką, w którą mogłabym wpaść jak Alicja w Krainę Czarów, ale bez szczególnego zaangażowania. Wiem, że gdzieś tu jest i za chwilę sama mnie znajdzie, musi tylko podjąć taką decyzję.
Zima nadal nie dotarła, nie jestem pewna, czy ktoś nie powinien jej wyjść na przeciw, a może to tylko Zimistrz gdzieś po drodze kogoś pokochał i wcale nie zamierza iść dalej? Za oknem nieprzyjazne mgły i rozmoczona trawa bez grama chęci do życia, dobrze było się przed tym schować na kilka dni i nie widzieć, jak świat próbuje sobie przypomnieć, jak właściwie należy się zachowywać w styczniu. Tylko jednym uchem, spod metrowej warstwy kołder i poduszek, słyszałam raz deszcz, raz grad, ale i jedno, i drugie jakoś tak bez przekonania (coś tam miało lecieć z nieba, ale co to właściwie było...? ...jakieś białe cośtam czy coś...???). 
Nocą napiekłam rogali z czekoladą i jadłam jeszcze gorące, odganiając się od wzroku psa, który też chce. Potem jeszcze długo nie spałam. Myślałam o mieczach w skale, o jogurtowej babce z jagodami i o wszystkich wypitych herbatach.