wtorek, 24 września 2013

Mój pies mnie przeraża - cz. 1/10000...

 Opis sytuacyjny: mój pies leży pod kołdrą w dużym pokoju. Nawet gdyby leżał na kołdrze, to i tak nie widziałby tego, co się dzieje w kuchni (wydaje mi się, że nie widzi przez ściany, ale nie wykluczam całkowicie takiej opcji). 
W kuchni jestem ja i chcę nalać sobie mleka. Ważnym faktem jest, że Kundel jest fanatykiem mleka. W czasach, gdy uważała, że mięso jest dla frajerów, dałaby się pokroić za mleko i wszelkie przetwory mleczne (co nieszczególnie się w sumie zmieniło, poza tym, że teraz je też mięso). Mleko stoi w lodówce, czasami obok niego albo na jego miejscu stoi sok albo maślanka, albo inny napój w kartonie. Proces jego nalewania jest zawsze taki sam - sięgam po szklankę do szafki albo na suszarkę, otwieram lodówkę, wyjmuję mleko, nalewam, odkładam mleko, zamykam lodówkę i wypijam od razu albo biorę do pokoju. Trzeba wspomnieć, że proces nalewania na przykład soku trzymanego w lodówce jest dokładnie taki sam, nie różni się absolutnie żadnym elementem. A pies nie widzi koloru wlewanego napoju, bo jest pod kołdrą. Mogę sobie nalać soku i go wypić. I nic się nie dzieje.
A mimo to, dokładnie w momencie odkładania kartonu z mlekiem na miejsce słyszę kroki i sekundę później widzę wlepione w siebie psie spojrzenie mówiące "DAAAAAJ!". 
Cholera. Jak ona to robi?

poniedziałek, 23 września 2013

Miodku?

Jest deszczowo, mgliście i wieje, aż latarnie w całym mieście mrugają.
Nie wiem, co teraz ani co potem, a w ogóle to nic nie wiem.
Jestem w stanie oczekiwania na diabeł-jeden-wie-co, czytam "Dobry omen" duetu Pratchett-Gaiman i myślę sobie, że mieli rację - że trudno określić, która ludzka instytucja jest wytworem nieba, a która piekła. 
O mądrzejszych rzeczach napiszę za jakiś czas. Postaram się, żeby to było trochę wcześniej niż za dwa miesiące. A póki co - wtulcie się w misia, miś jest dobry na zimno :). 

niedziela, 30 czerwca 2013

Aaaaa, what's up?! | Katharsis

Ekhm. No. Tego. Heeej! Jak tam? Żyjecie?
Ilość spraw, które zależą ode mnie, i nadmiar wolnego czasu lekko mnie przygniotły, w związku z czym od miesiąca jestem w stanie permanentnego odrealnienia. To dlatego prawie mnie tu nie ma. W wersji optymalnej jestem w wodzie daleko od brzegu i nie muszę odpowiadać na żadne pytania. Taaak. Ewidentnie brak mi natchnienia.

Dlaaaaatego zrobię to, co powinnam zrobić jakiś czas temu - przekieruję uwagę ludzkości na innych.
Gdyż, albowiem, ponieważ jakiś czas temu zaszczyt kopnął mnie w tyłek i dostałam wyróżnieniem w twarz, a raczej w bloga.
No więc w tej akcji chodzi o to, żeby te mniej poczytne blogi zyskały nowych czytelników. Tak w skrócie. Trzeba wytypować jedenaście blogów o niskiej liczbie obserwujących i zadać ich autorom jedenaście pytań. Oczywiście zaraz po tym, jak się samemu odpowie na pytania - tym razem zadane przez Magdę.
Proszę uprzejmie. Tadam.


1. W wolne popołudnie... leżę i myślę nad sensem swojego istnienia ;). Włóczę się gdzieś z Kundlem. Piekę ciastka z m&m'sami i zjadam, maczając w mleku. Czytam różne rzeczy albo coś kombinuję z farbami, serwetkami, papierkami, modeliną, patykami... Czasem coś piszę. Albo zbieram kwiatki. Albo wymyślam sobie kolejne rzeczy, które chciałabym zrobić i oczywiście myślę o robieniu ich, ale do czynu nie przystępuję. No, ogólnie rzecz biorąc - mnóstwo różnych niepowiązanych ze sobą czynności.
2. Najlepiej mi wychodzi... brudzenie. Jak coś dekupażuję, to skrawki serwetek latają po całym mieszkaniu. Trudno mi coś pomalować bez upaćkania się jak małe dziecko (zresztą nawet się nie staram; mam wtedy więcej satysfakcji), a gdy miksuję truskawki, wygląda to tak, jakbym przeciągnęła zwłoki po szafkach w kuchni.
3. W moim kubku najczęściej jest... herbata, oczywiście. Ewentualnie mleko.
4. Nie potrafię... okazywać emocji. Serio. 
5. Gdybym miał(a) więcej odwagi to... więcej i bardziej aktywnie pomagałabym psom. Reszta to kwestia lenistwa, nie braku odwagi. Tak.
6. Czytam... Pratchetta. Sherlocka Holmesa. Harry'ego Pottera (niedawno skończyłam ostatni tom, smutna sprawa). Eragona (wracam do tej książki jak do starego przyjaciela). Chamskie klasyczne fantasy z mieczami, smokami i starymi czarodziejami.
7. Zjadł(a)bym teraz... jagody. Ale takie z krzaczka, fioletowymi łapkami zerwane i wepchnięte całą garścią. Albo agrest, bo dawno nie jadłam. Albo porzeczki, z tego samego powodu. O, albo groszek prosto z pola, wydłubany palcami cioci do miseczki. Albo kromkę jeszcze ciepłego chleba z dobrym masłem.
8. Czekam na... przypływ motywacji. Na dzień, w którym będzie mi się chciało zrealizować to wszystko, co sobie wymyślam. Oraz na działanie przeznaczenia, które na pewno zadziała, tylko muszę mu trochę pomóc, a chwilowo... nie chce mi się.
9. Nigdy nie odmawiam... spaceru. Właściwie to z kimkolwiek, kiedykolwiek i gdziekolwiek. W środku nocy, o szóstej rano, o trzynastej, who cares?!, na spacer mam czas zawsze. Szczególnie, jeśli mogę zabrać psa.
10. Jeśli film/ serial to... Harry Potter albo Piraci z Karaibów po raz sto tysięczny któryś. No i co z tego, że znam je na pamięć? Mają zarąbistą muzykę, fajnych bohaterów i ładne obrazki w tle (choć nawet trudno mi opisywać je razem w jednym punkcie). Nadają się zawsze. "Most do Terabithii" albo "Pan od muzyki" - gdy potrzebuję się zainspirować w innym kierunku. A jeśli serial, to stary Sherlock Holmes. 
11. Ludzie powinni... więcej się bawić. Mniej się spinać. I zastanowić się nad faktem, że "heeej, może jeśli nie rozumiemy zachowań jakiegoś gatunku, to niekoniecznie oznacza, że to gatunek mało skomplikowany, prymitywny i niegodny szacunku?!"... I może jeszcze przyjąć do wiadomości, że człowiek też zwierzę i wcale nie różni się aż tak bardzo od innych gatunków.


Teraz część trudniejsza. Wytypować jedenaście blogów.
Czy ja w ogóle czytam aż tyle blogów? Czy ich autorzy na pewno chcą więcej czytelników...?
 ...
EDIT: Dziś już jest inny dzień. Parę dni po rozpoczęciu pisania tego postu. Dzisiaj, teraz, czuję katharsis. Doświadczyłam emocji, jakich mi było trzeba, żeby złożyć historię, która żyła ze mną bardzo długo, gdzieś na dnie swojego metaforycznego serca. I żeby zrozumieć, że nie żegnam jej, że mogę wracać, kiedy tylko chcę, że to tylko jakby utulenie ją do snu, żeby sobie mogła tak leżeć i żebym mogła czerpać z niej to, co najlepsze. W związku z tym wybaczcie, ale jedenaście blogów wytypuję niebawem. Czułabym się jak zdrajca, gdybym zrobiła to teraz.
Dzięki temu udało mi się dodać post w czerwcu. (owacje!)
To dobry wieczór.